wtorek, 16 kwietnia, 2024

Koronawirus, a adaptacja dziecka w przedszkolu

5
(3)

Nie da się ukryć, że pandemia koronawirusa zawładnęła całym światem. W marcu 2020 r. COVID-19 sparaliżował codzienność wielu z nas. Od tamtej pory, do dziś  spowodował wiele szkód i ludzkich dramatów i to wszystko dzieje się nadal na wielu płaszczyznach. Pandemia z całą siłą uderzyła w wiele kwestii ludzkiego funkcjonowania w świecie z bardzo negatywnym skutkiem. To wszystko trwa już prawie dwa lata i w pewnym stopniu nauczyliśmy się żyć w tej nowej dla nas sytuacji. Widok wielu ludzi w maseczkach w marcu 2020 był szokiem,  a dziś ten obraz już nikogo nie dziwi. Pomimo tego, że przestrzegamy obostrzeń i stosujemy się do zaleceń ministerstwa zdrowia, które mają zadbać o bezpieczeństwo naszego zdrowia i życia, nadal czujemy lekki strach o przyszłość. Jak wiemy, zdania na temat skuteczności walki z COVID-19 i samego podejścia do tematu wirusa są podzielone. Temat kontrowersyjny, mocno dzielący ludzi. Ja zdecydowanie należę do tej grupy osób, która jest jak najbardziej za zachowaniem wszelkich środków ostrożności przed tym wirusem, bo zachorowaliśmy z mężem na COVID-19, mając w domu małe dziecko i nigdy nie chcielibyśmy znowu przez to przechodzić.

Takie miejsca jak instytucje użyteczności publicznej, przedszkola, szkoły, duże sklepy i  generalnie wszystkie przestrzenie, które w jednym czasie skupiają dużą ilość osób, to siedliska wirusów i bakterii. Kiedy zaczęłam pracę w przedszkolu, musiałam swoje odchorować, żeby przyzwyczaić mój układ odpornościowy do możliwości przebywania w takim miejscu i tak ma też większość dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem. Oczywiście jestem jak najbardziej za tym, żeby w takich placówkach jak przedszkola i szkoły była jak najwyższa ochrona przed ewentualnym zakażeniem COVID-19. Ciężko mi się jednak , jako Rodzicowi pogodzić z faktem, że jednym ze środków mających na celu zatrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa w przedszkolach jest zabranianie rodzicom dzieci z najmłodszej grupy adaptacyjnej, wejścia z dzieckiem do placówki i spokojnego pożegnania się z maluszkiem w szatni, przed oddaniem go w ręce personelu przedszkolnego.

Jest to moje zdanie jako Rodzica dziecka, które we wrześniu ma rozpocząć edukację przedszkolną. Wiem, że we wrześniu 2020 roku taki scenariusz spotkał wiele dzieci i ich rodziców w przedszkolach, gdzie maluchy były odbierane rodzicom przez personel placówek przed drzwiami przedszkoli. Wiem też, że w wielu placówkach nadal tak to funkcjonuje. Przyglądając się sprawie z punktu widzenia nauczycielki przedszkola wiem, że dzieciom za drzwiami przedszkola nie dzieje się żadna krzywda (oprócz oczywiście ogromnego lęku przed nieznanym), wręcz przeciwnie, placówki kładą szczególny nacisk, aby jak najlepiej przywitać i zaopiekować się grupą adaptacyjną i otoczyć każdego maluszka troską, zrozumieniem i empatią w nowej dla niego sytuacji. Jestem pewna, że dla każdego dyrektora placówki i personelu przedszkolnego, tak samo jest to trudna sytuacja. Zdaję sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie wina obecnie panującego wirusa, że małe dzieci są odbierane rodzicom w drzwiach przedszkola, natomiast ciężko mi zaakceptować daną sytuację zarówno jako rodzicowi i nauczycielowi.

Według wytycznych GIS dla dyrektorów przedszkoli, to właśnie od samego dyrektora placówki zależy  czy wyrazi on  zgodę na wejście rodziców z dzieckiem z grupy adaptacyjnej  na teren placówki. 

“W przypadku odbywania przez dziecko okresu adaptacyjnego w placówce rodzic / opiekun za zgodą dyrektora placówki może przebywać na terenie placówki z zachowaniem wszelkich środków ostrożności (min. osłona ust i nosa, rękawiczki jednorazowe lub dezynfekcja rąk, tylko osoba zdrowa, w której domu nie przebywa osoba na kwarantannie lub izolacji w warunkach domowych). Należy ograniczyć dzienną liczbę rodziców / opiekunów dzieci odbywających okres adaptacyjny w placówce do niezbędnego minimum, umożliwiając osobom zachowanie dystansu społecznego co najmniej 1,5 m.”

Źródło: 

https://www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/wytyczne-przeciwepidemiczne-glownego-inspektora-sanitarnego-z-25-sierpnia-2020-r-dla-przedszkoli-oddzialow-przedszkolnych-w-szkole-podstawowej-i-innych-form-wychowania-przedszkolnego-oraz-instytucji-opieki-nad-dziecmi-w-wieku-do-lat-3

Jestem w stanie naprawdę wiele zrozumieć i dostosować się do różnych wymagań, nawet pomimo tego, że czasem różnią się one od mojego zdania na ich temat, natomiast gdy wiem, że ma to służyć czemuś dobremu, zgadzam się na nie i przytakuję. W kwestii przestrzegania zasad mających na celu walkę z wirusem w przedszkolach, przychylam się do decyzji, żeby na teren placówki nie wchodzili opiekunowie dzieci ze wszystkich grup bo to by było nie do opanowania pod kątem egzekwowania od rodziców przestrzegania wymogów sanitarnych, szczególnie w dużych placówkach. Starsze przedszkolaki zdążyły już poznać placówkę i jej personel i zdecydowanie łatwiej jest im pożegnać się z rodzicem przed budynkiem przedszkola. Jednak dla  maluchów, które po raz pierwszy przekraczają progi przedszkola oraz ich rodziców, którzy nawet nie mają szans zobaczyć osób, pod opieką których pozostanie ich dziecko na czas ich pracy, to na pewno przykre doświadczenia. Dzieci  sprzed drzwi przedszkola nagle trafiają w zupełnie obce miejsce, w ręce nieznanych ludzi, do całkiem nowego dla nich świata. Covid spowodował, że placówki rezygnowały też z zajęć adaptacyjnych, więc dzieci i rodzice nie mieli nawet szans na wcześniejsze poznanie otoczenia przedszkolnego i osób tam pracujących. Przedszkole ma być miejscem, gdzie dobro i bezpieczeństwo dziecka stawia się na pierwszym miejscu. A opisana powyżej sytuacja bardzo to wyklucza. Maluchy zostają już na samym początku pozbawione dobrych przeżyć związanych z przedszkolem oraz szans na łagodną adaptację w tym miejscu. 

Na pewno są dzieci, które bez większych problemów zniosły zaistniałą sytuację ale sądzę, że są w zdecydowanej mniejszości. Wiem jak wyglądają pierwsze dni maluszków w przedszkolu, kiedy jeszcze było normalnie i rodzice mogli być przy dziecku i pożegnać się z nim przed jego wejściem do sali. Dużo dzieci bardzo ciężko znosiło rozłąkę z rodzicem a teraz kiedy nawet rodzic nie ma możliwości wejścia z dzieckiem do placówki, rozebrania go z kurteczki, pokazania mu jego półeczki, znaczka itp. to naprawdę musi być maluchom i opiekunom o wiele trudniej. Dla personelu przedszkola też musi to być bardzo ciężka sytuacja.

Jako pracownik przedszkola staram się jednak zrozumieć taką decyzję dyrektorów w tej sprawie. Kiedy placówka przedszkolna jest duża, posiada wiele oddziałów, wtedy ciężko jest pracownikom przedszkola weryfikować i wymagać od rodziców przestrzegania obostrzeń na terenie placówki. Wiem jacy potrafią być też rodzice.. Niektórzy twierdzą, że są klientami przedszkola, płacą za nie, więc mogą robić tak jak uważają. Na pewno nie jeden rodzic byłby bez maseczki, rękawiczek itp.

Uważam jednak, że przez kilka pierwszych miesięcy uczęszczania maluszków z grupy adaptacyjnej do przedszkola, rodzice powinni mieć możliwość wejścia z dzieckiem na teren placówki.

Rzecznik Praw Dziecka- Mikołaj Pawlak wystosował specjalny wniosek do ministrów edukacji i rodziny z prośbą o zaprzestanie działań uniemożliwiających dyrektorom placówek wydawanie takich zakazów, jak brak możliwości wejścia rodzica z dzieckiem z grupy adaptacyjnej na teren placówki. 

“W opinii Rzecznika proces adaptacji jest nie tylko jednym z działań z zakresu metodyki wychowania, lecz także podstawą do podmiotowego traktowania dziecka oraz akceptacji jego indywidualnych potrzeb i możliwości. Sprawne przejście dziecka ze środowiska rodzinnego do przedszkolnego wpływa na dalsze funkcjonowanie młodego człowieka, a przede wszystkim na jego relacje społeczne.

Mikołaj Pawlak pokreślił, że obecność rodzica podczas trwania procesu adaptacyjnego ma szczególnie duże znaczenie w przypadku dziecka z niepełnosprawnością – odpowiednio pokierowana pomoc na tym pierwszym etapie przekraczania progu placówki jest świetnym stymulatorem w niwelowaniu deficytów rozwojowych dziecka.” 

Źródło: 

Trudno się nie zgodzić z tymi słowami.

Życzę sobie, mojemu synkowi, Wam i Waszym maluszkom, które tak jak mój Alan, we wrześniu zadebiutują w przedszkolu, aby wszystko wróciło do normalności, żebyśmy mogli bez problemu towarzyszyć naszym dzieciom w przedszkolnej adaptacji. 

Czy ten artykuł był pomocny?

Kliknij w gwiazdkę aby ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Wszystkich ocen: 3

Na razie nikt nie ocenił tego artykułu!

Cieszę się, że podoba Ci się artykuł!

Polub mój profil Facebook i pozostańmy w kontakcie!

Ola Wasiela
Ola Wasielahttps://mamaolazprzedszkola.blog
Ola Wasiela – mama dwuipółletniego Alanka, pedagożka i nauczycielka wychowania przedszkolnego. "Odkąd pracuję w przedszkolu, temat adaptacji maluszków w nowym środowisku jest mi szczególnie bliski. Zawsze darzę dzieci i ich rodziców dużym zrozumieniem i empatią w ich początkach z przedszkolną przygodą."

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj
Captcha verification failed!
Ocena użytkownika captcha nie powiodła się. proszę skontaktuj się z nami!
Ola Wasiela
Ola Wasiela – mama dwuipółletniego Alanka, pedagożka i nauczycielka wychowania przedszkolnego. "Odkąd pracuję w przedszkolu, temat adaptacji maluszków w nowym środowisku jest mi szczególnie bliski. Zawsze darzę dzieci i ich rodziców dużym zrozumieniem i empatią w ich początkach z przedszkolną przygodą."

Warto przeczytać

Zgoda na pliki cookie z Real Cookie Banner